Izrael rozpoczął w nocy z poniedziałku na wtorek (10 marca) kolejną "szeroką falę" ataków na Teheran. Mieszkańcy mówili o "jednej z najgorszych nocy do tej pory". W odpowiedzi irańskie rakiety i drony spadły na bazy wojskowe USA i Izraela oraz na infrastrukturę krytyczną w sąsiednich krajach.
Stany Zjednoczone nie ustąpią w wojnie z Iranem, dopóki "wróg nie zostanie całkowicie i definitywnie pokonany" - stwierdził sekretarz obrony USA Pete Hegseth. Hossein Shekarchi, główny rzecznik sił zbrojnych Republiki Islamskiej, zagroził z kolei, że wkrótce USA i Izraelowi zostaną zadane "niezwykle miażdżące ciosy". Wezwał także mieszkańców państw regionu do wskazania kryjówek sił amerykańskich i izraelskich, aby można było je zaatakować.
Tymczasem Kongres USA zażądał od administracji Trumpa uzasadnienia wojennych wydatków. Jak podał wtorkowy "Washington Post", armia USA tylko podczas pierwszych dwóch dni wojny z Iranem zużyła amunicję o wartości 5,6 mld dolarów. Wielu członków Kongresu jest zaniepokojonych tym tempem.