Jeśli używamy jakichś terminów, ale każdy rozumie przez nie coś innego, to nigdy się nie dogadamy. Skrajnym przykładem jest rosyjska „denazyfikacja”, kompletnie niezrozumiała na Zachodzie. Identycznie jest z wojną hybrydową, o której mówią politycy.
Donald Trump dał Putinowi czas do 8 sierpnia na podjęcie „znaczących” rozmów z Ukrainą. Ciekawe, co wymyśli Rosja, by pozorować „znaczące” (meaningful) negocjacje. Tymczasem Donald Tusk, który z pewnością wie więcej niż my wszyscy, oznajmił, że wkrótce może nastąpić przerwa w działaniach wojennych. Jakoś nikt tego nie podchwycił i nie ciągnął premiera za język, a sprawa jest interesująca. Przecież to jasne, że Rosja nie wystraszy się ceł ani innych sankcji, a Trump nie nałoży ograniczeń na handel z jej głównymi partnerami, czyli Chinami i Indiami. Może premier Tusk ma wiedzę o planach innych państw lub stanie spraw na szczytach władz w Moskwie? Tego się niestety na razie nie dowiemy.
Rosjanie kontynuują ataki i udało im się nieco posunąć w rejonie na północ od Łymania, pod wsią Zielona Dolina. Pod Siewierskiem, Czasiw Jarem i Torećkiem zostali powstrzymani, podobnie pod Pokrowskiem. W pobliżu wsi Nowomychailiwka na zachód od Doniecka kontratakowali Ukraińcy i odbili skrawek terenu.