Chciał zawsze mieć pewność, że prace nasze biorą swój początek z czystych intencji - mówił na jego pogrzebie Jan Józef Lipski. 9 maja 1986 r. zmarł Józef Rybicki, filolog klasyczny, szef Kedywu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej, działacz trzeźwościowy, współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników.
„Kilku członków KOR-u, których pytałem o Rybickiego, zaczęło odpowiedź od słów: »Był to człowiek niezwykle prawy«” – napisał Adam Leszczyński („Duży Format”, 2008). „Dawał tego dowody przez całe życie. W 1937 r. Rybicki - z wykształcenia filolog klasyczny - był p.o. dyrektora Państwowego Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Nowogródku. Kiedy władze oświatowe zażądały, żeby zlikwidować w szkole lekcje białoruskiego, Rybicki zaprotestował - i został usunięty ze stanowiska” - dodał.
„Dla KOR-u był niesłychanie ważny. Człowiek niesłychanie poczciwy i dobry. Nieustannie się martwił, że władza komuś z nas, młodych, zrobi krzywdę” - oceniła poetka Anka Kowalska (1932-2008), cytowana przez Leszczyńskiego. „Równocześnie miał niewzruszone zasady moralne. Na każdą niegodziwość reagował fizycznie - pąsowiał, kiedy tylko o niej usłyszał. Był niesłychanie głęboko wierzący i często nie odpowiadały mu np. poglądy Jacka Kuronia, ale szanował go jako dobrego człowieka - dobrego w najgłębszym, ewangelicznym sensie” - dodała.