To chłopak był na schwał i żołnierz nieulękły - pisał o nim Arkady Fiedler w książce „Dywizjon 303". 3 stycznia 1986 r., zmarł podpułkownik Jan Zumbach, as myśliwski, bohater bitwy o Anglię, po wojnie uczestnik zbrojnych konfliktów i tajemniczych interesów.
Jan Zumbach ps. Kaczor Donald urodził się 14 kwietnia 1915 roku w Ursynowie - obecnie dzielnicy Warszawy - jako syn Eugeniusza i Haliny z domu Gorzechowskiej (We wspomnieniach podawał datę 15 kwietnia). Jako potomek rodziny szwajcarskich emigrantów, miał także obywatelstwo Szwajcarii. Dzieciństwo spędził w majątku ojca w Bobrowie koło Brodnicy (Kujawsko-pomorskie). Tam właśnie złapał lotniczego bakcyla.
„Zaczęło się od tego, że w pogodnych porach roku, każdego dnia o godzinie jedenastej przed południem, przelatywał nad naszym domem liniowy samolot polskiego towarzystwa lotniczego, trzysilnikowy Fokker. Gapiłem się na niego tak, że aż bolał mnie kark” – napisał Zumbach w książce pt. „Ostatnia walka” (2007). „Potem próbowałem naśladować lot samolotu, biegając z poziomo wyprostowanymi ramionami i głosem wydając dźwięk jego silników. Biegałem tak aż do utraty tchu, nad brzeg jeziora; tam padałem, skrajnie wyczerpany, w trawę. Dysząc ze zmęczenia, zaciskając pięści i zęby, powtarzałem gniewnie: ja też będę lotnikiem!” – wspominał. Pewnego dnia patrząc na samolot, który - obojętny na jego „przysięgi” znikał za drzewami miał wściekły krzyknąć: „Naigrywasz się ze mnie! Dobrze, zobaczysz! Zestrzelę cię!”. Trudno tu jednak nie podejrzewać pewnej konfabulacji w spisanych po latach wspomnieniach.