50 lat temu - 2 kwietnia 1976 roku w Warszawie - zmarł Feliks Stamm, twórca polskiej szkoły boksu. Trener, którego autorytet i dokonania podziwiał cały świat, a przez licznych wychowanków nazywany po prostu „Papą”.
Dla kilku pokoleń polskich bokserów był jak ojciec - surowy, wymagający, ale sprawiedliwy, dlatego też szanowany i lubiany.
Urodził się 14 grudnia 1901 roku w Kościanie. W latach 20. i 30. XX wieku był podoficerem zawodowym Wojska Polskiego.
Ze sportem zetknął się w grudziądzkim Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Ale nie jazda konna, której był instruktorem, miała stać się treścią jego życia. Wśród kawalerzystów popularyzowali boks instruktorzy YMCA (Young Men’s Christian Association), zyskując wielu adeptów „szermierki na pięści”, wśród nich młodego Stamma.
„Szkolenie” polegało na tym, że zadziornym młodzianom rzucano rękawice i komenderowano - walczcie! Po pojedynku rozdawano czekoladę lub talony na słodycze w kantynie. A Stamm, jak wspominał po latach, bardzo lubił słodycze...