24 kwietnia 1956 r. Kazimierz Moczarski - autor „Rozmów z katem” - opuścił więzienie we Wronkach; trzy dni wcześniej Sąd Najwyższy uchylił wydany nań w 1952 r. wyrok śmierci, zamieniony rok później na karę dożywocia. Jednym z pierwszych rozmówców Moczarskiego po uwolnieniu był Tadeusz Konwicki.
„Siedział przede mną woskowożółty, żółty tą przedśmiertną żółtością, którą skądś pamiętam, dobrze pamiętam. Pod tą szarożółtą skórą sterczały kości i kosteczki, czasem drgnęło jakieś obłe ścięgno, nie tak ostre i krawędziaste jak te straszne kości. Kiedy mówił, pokazywały się poczerniałe pieńki zębów, okropne karczowisko po wybitym uzębieniu. Oczy, tak, oczy miał piękne. Żywe, młode, niestorturowane więzieniem. Tak, dobrze, chwalę oczy, bo coś chciałbym pochwalić w tej resztce człowieka, w tym złomie ludzkim, z którego już nikt nigdy nie odtworzy tego wspaniałego zucha z dobrych lat okupacji niemieckiej” - napisał Konwicki we „Wschodach i zachodach księżyca” wydanych po raz pierwszy poza peerelowską cenzurą w 1982 roku.