- Albo wybuch, albo obserwacja miejsca, w którym to było umieszczone, czy ktoś tego nie demontuje, żeby mieli podgląd na bieżąco - tak szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz komentuje ustalenia reportera Radia ZET. Chodzi o znalezioną kamerę w pobliżu uszkodzonych torów i to, co miała nagrywać. Gość Radia ZET zapowiada: - Takie hipotezy przez ABW czy SKW będą badane.
Akty dywersji na kolei. Nieoficjalnie: Na miejscu znaleziono kamerę i drugi ładunek wybuchowy
Dziennikarz Radia ZET Mariusz Gierszewski ustalił, że niedaleko miejsca uszkodzenia torów na trasie Warszawa-Lublin w powiecie garwolińskim "znaleziono kamerę i drugi ładunek wybuchowy", który nie eksplodował. "Kamera może świadczyć o tym, że sprawcy chcieli udokumentować ewentualną katastrofę kolejową, a drugi ładunek wybuchowy, że chcieli być pewni, że do niej dojdzie" - czytamy. Szef MSWiA Marcin Kierwiński potwierdził na konferencji prasowej, że - jak opisuje Radio ZET - "kilkaset metrów dalej od wyrwy w kolejowej szynie znaleziono metalową obejmę, która zainstalowana była na torach kolejowych". Rozgłośnia donosi również, że od 11 listopada odnotowano kilkanaście niepokojących zdarzeń w rejonie torowisk, zwłaszcza na wschodzie kraju. Zgłoszenia dotyczyły m.in. osób przebywających w pobliżu linii kolejowych oraz prób nawiązywania kontaktu z dyżurnymi ruchu przez nieznane osoby.