Zanim w latach 80. Partia Republikańska wzięła na sztandary konserwatywne chrześcijaństwo, religia w Ameryce była raczej domeną postępowców, walczących o prawa uciśnionych. Dziś najgłośniejsi wyznawcy Jezusa Chrystusa uważają rozdział Kościoła od państwa za naganny i popierają prezydenta, który ze sprawiedliwością, ubóstwem czy miłosierdziem nie chce mieć nic wspólnego. Przy okazji Bożego Narodzenia warto by przypomnieć amerykańskiej prawicy kilka cytatów z Biblii.
Gdy amerykańskie kolonie ogłosiły niepodległość od Wielkiej Brytanii, Benjamin Franklin zaprojektował dla nowo powstałej republiki imponującą pieczęć państwową. Jego wizja: morze, w którym tonie armia złego faraona, na brzegu stoi Mojżesz otoczony ocalonymi Izraelitami. Thomas Jefferson miał nieco inny pomysł: chciał przedstawić lud Izraela na pustyni, prowadzony przez słup ognia.
Ostatecznie zwyciężył jednak orzeł, który w jednym szponie trzyma strzały na wypadek wojny, a w drugim gałązkę oliwną — symbol pokoju. Te pierwotne propozycje pokazują jednak, jak silna od początku była identyfikacja Ameryki z ludem Bożym opisanym w Biblii.