Warszawa gloryfikuje powstańców, o cywilach wspomina mimochodem, a o kobietach z Zieleniaka, które doświadczały brutalnych gwałtów, nie mówi wcale - powiedziała PAP Anna Augustyniak, autorka książki „Zieleniak”. Dodała, że przypominanie o nich uważa się za plamienie wzniosłej historii miasta.
Powieść Augustyniak przenosi czytelnika bezpośrednio w epicentrum powstańczej traumy – do piwnic Ochoty, a następnie na Zieleniak, który w 1944 r. pełnił funkcję punktu zbornego dla ludności cywilnej. Ze względu na katastrofalne warunki bytowe oraz zbrodnie, rabunki, pobicia, gwałty popełniane na ludności cywilnej przez żołnierzy Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej SS „RONA” Zieleniak jest znany jako miejsce kaźni Warszawiaków.
RONA była kolaboracyjną jednostką wojskową w służbie III Rzeszy, która w sierpniu 1944 r. została włączona do sił zwalczających Powstanie Warszawskie. Formacja składała się głównie z rosyjskich jeńców wojennych, dezerterów z Armii Czerwonej oraz przedstawicieli innych narodów ZSRR, którzy przeszli na stronę niemiecką. Jej żołnierze zostali zapamiętani z powodu wyjątkowego sadyzmu wobec bezbronnych cywilów. Jak wspominali nieliczni ocaleni, ich działania – zwłaszcza podczas pacyfikacji Ochoty - cechowała skrajna demoralizacja. Byli sprawcami masowych gwałtów i morderstw, które budziły odrazę nawet u części dowództwa SS.