Rok 2027 pojawił się na horyzoncie jako początek nadciągającej wojny. Jeśli spełnią się czarne prognozy, nadejdzie ona w drugim roku urzędowania prezydenta Karola Nawrockiego, od tygodnia pełniącego obowiązki najwyższego zwierzchnika sił zbrojnych. Atak Rosji na NATO i Polskę jest mało prawdopodobny, za to niemal pewna jest „wojna na górze”: o wojsko, obronność i bezpieczeństwo.
Gdyby prawdziwa wojna miała wybuchnąć za dwa lata, prezydent Polski, zwierzchnik sił zbrojnych i osoba odpowiedzialna według konstytucji za obronę kraju, zastałby polską armię w przebudowie. Jak mówi wojskowe powiedzenie, czasem powtarzane przez polityków, na wojnę idzie się z armią, jaką się ma, a nie jaką się chce mieć.