Zdawać by się mogło, że dofinansowanie armii i rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego połączy polskich polityków ponad podziałami. Jednak PiS grzmi o utracie suwerenności i głosuje przeciwko SAFE
To, co PiS rozkręcił w sprawie SAFE, wykracza nawet poza to, co w Polsce uznajemy za „normalną”, czytaj: napędzaną polaryzacją debatę. Wydawałoby się bowiem, że nawet jeśli politycy poprzerzucają się dość przewidywalnymi epitetami w sprawach bezpieczeństwa, jakoś się jednak dogadają. W końcu chodzi o być albo nie być państwa polskiego. A jednak
Słyszymy dwie zupełnie sprzeczne ze sobą, równoległe opowieści. Nie ma między nimi praktycznie żadnych punktów wspólnych. Kiedy rząd mówi „A”, PiS odpowiada „nie-A”.
Przykłady? Bez liku. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz mówi, że nie jest znane oprocentowanie kredytu. Pełnomocniczka rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka: oprocentowanie wynosi 3 proc. Rzecznik prezydenta: pieniądze będą wydawane od maja. Minister Tomczyk: pieniądze będą wydawane od marca. Wielu polityków PiS: pieniądze będą kierowane do Niemiec. Rząd: 80-90 proc. środków trafi do polskich firm. I tak dalej.