Rosyjscy żołnierze na froncie stanęli w obliczu całkowitej blokady komunikacyjnej. Po ograniczeniu dostępu do Telegrama i wyłączeniu terminali Starlink całe odcinki linii walk zostały praktycznie odcięte od stabilnej łączności. Żołnierze i blogerzy wojskowi nie kryją oburzenia, a niektórzy oskarżają nawet władze o sabotaż. Ich zdaniem blokada uderza nie tylko w komunikację, ale także w logistykę i koordynację ataków. "To jak strzelanie sobie w stopę" — grzmi jeden z żołnierzy.
Rosyjscy żołnierze zaczęli mieć trudności z komunikacją już po wyłączeniu terminali internetowych Starlink. Teraz doszły do tego ograniczenia w dostępie do komunikatora Telegram w całym kraju. Sparaliżowało to jednostki na froncie i doprowadziło do śmiertelnych incydentów ostrzału własnych oddziałów.
"Front jest w szoku... Starlink nie działa, Telegram jest zablokowany — jak mamy walczyć? Mamy używać gołębi?" — napisał we wtorek rosyjski propagandysta Iwan Utenkow, oddając nastroje zdesperowanych żołnierzy.