Były dowódca sił USA w Europie gen. Ben Hodges uważa, że w razie rosyjskiego ataku na Litwę Polska nie byłaby gotowa wysłać tam swoich żołnierzy — z ważnych powodów.
Kraje bałtyckie powinny być przygotowane na to, że w razie rosyjskiego ataku musiałyby walczyć do dwóch tygodni bez wsparcia sojuszników — uważa emerytowany amerykański generał i były dowódca sił zbrojnych USA w Europie Ben Hodges. W wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Die Welt" podkreśla on, że chodzi tu o "scenariusz absolutnie najgorszy" z możliwych, w którym "NATO zostaje zaskoczone i jest całkowicie nieprzygotowane do wysłania wojsk przez przesmyk suwalski na Litwę". "Zakładając, że nie przybędą żadne siły polskie, konieczne byłoby przeniesienie sił z Niemiec lub amerykańskich z Polski. Żołnierze nie siedzą jednak w swoich pojazdach i nie czekają na sygnał do startu, jak w wyścigu samochodowym" — tłumaczył.