Jeśli szukać pozytywów w grenlandzkim kryzysie, są przynajmniej dwa. Po pierwsze, każdego dnia Amerykanie zdają sobie sprawę, jakiego niekompetentnego przywódcę wybrali w osobie Donalda Trumpa. Po drugie, mieszkańcy USA uświadamiają sobie, że ich kraj wcale nie jest najlepszym miejscem do życia. "Młodych Amerykanów wyzyskuje się przez czesne, na starość przez opłaty za ubezpieczenie zdrowotne. Tam naprawdę warto mieszkać jedynie w wieku produkcyjnym" — pisze publicysta Zola Mikes.
Bernie Sanders, senator z Vermontu i najbardziej znany lewicowy polityk w Stanach Zjednoczonych, zadał w poniedziałek Trumpowi pytanie retoryczne:
Jeśli Stany Zjednoczone zajmą Grenlandię, czy będzie to oznaczać powszechny dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej? 52 tygodnie urlopu macierzyńskiego? I pięć tygodni płatnego urlopu? Bo właśnie do tego ma prawo każdy obywatel Danii i Grenlandii.