W 1925 r. „Lekarz Wojskowy" – organ oficerów Korpusu Sanitarnego Służby Czynnej i Rezerwy – opublikował pracę dr. A. Grucy o wartości leczniczej szczepionki Delbeta, opartą na 150 przypadkach. Przedruk: „Warszawski Kalendarz Lekarski na r. 1927", s. 208. Źródło: Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa.
Przez dziesięciolecia polscy żołnierze otrzymywali Delbetę – wielobakteryjny preparat mający wzmacniać mechanizmy obronne organizmu. Nie był to wyjątek. Polska posiadała własne szczepionki, szczepy i zaplecze produkcji biologicznej. Dziś, gdy epidemie i wojna ponownie stawiają pytania o bezpieczeństwo zdrowotne armii, warto zapytać: co stało się z tą biologiczną tarczą?
Magnez, fagocytoza, wielobakteryjne szczepionki i odporność gospodarza. Pierre Delbet widział je jako elementy jednego systemu obrony organizmu. Polska rozwijała ten model przez dziesięciolecia. Śledztwo prowadzi jednak do pytania, którego współczesna medycyna właściwie już nie zadaje: co stało się z biologiczną tarczą?
Nie wygrać z bakterią. Wyprzedzić ją.
Na początku XX wieku medycyna stanęła wobec problemu, którego nie potrafiła rozwiązać. Zakażenia pooperacyjne, rany wojenne i sepsa każdego dnia zbierały śmiertelne żniwo, a skuteczna antybiotykoterapia jeszcze nie istniała. Większość lekarzy koncentrowała się na samym patogenie – szukano sposobu, by go zniszczyć lub ograniczyć jego rozwój.
Pierre Delbet obrał jednak zupełnie inny kierunek.