— To, moim zdaniem, naprawdę budzi strach nawet w umysłach najbardziej krytycznych sojuszników [USA] — mówi Constance Stelzenmueller z think tanku Brookings Institution w Waszyngtonie.
Niemieccy dziadkowie Donalda Trumpa mogli znać słowo opisujące to, co obecnie odczuwają niektórzy europejscy urzędnicy, obserwując, jak prezydent USA narzeka, że tradycyjni sojusznicy USA go zawiedli: schadenfreude [oznacza ono złośliwą satysakcję lub radość z cudzego nieszczęścia].
Po roku krytykowania, obrażania i grożenia europejskim przywódcom Trump dostrzegł nagle wartość posiadania przyjaciół w strategicznie ważnych miejscach — o ile dysponują zasobami militarnymi, z których mogłby skorzystać.