— Trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Premier Viktor Orban i minister Peter Szijjarto byli agentami rosyjskimi. W tej chwili, ze względu na wybory i ze względu na relacje z Węgrami, nikt nie używa takich określeń. Ale to jest rosyjska agentura — mówi Onetowi płk Andrzej Derlatka, były szef Agencji Wywiadu i były ambasador Polski w Korei Południowej.
— Obserwuję te wszystkie ekscesy na Węgrzech i jestem przerażony. Przecież Orban wynosił informacje nie tylko z Unii Europejskiej, ale również z NATO. Tymczasem Donald Trump udaje, że tego nie dostrzega — mówi dyplomata.
"Pracowałem w kwaterze głównej NATO i pamiętam, jak dbano tam o bezpieczeństwo"
Zdaniem płk Andrzej Derlatki to, co może budzić największy niepokój w ostatnim czasie, to informacje na temat współpracy węgierskich władz z Moskwą.