Dobry, wrażliwy człowiek, który, co prawda, łatwo się irytował, łatwo go coś wściekało, ale chciał, żeby świat był lepszy, żeby ludzie się kochali. I sam bardzo kochał - ocenia Aleksandra Fredrę Maciej Wojtyszko. 15 lipca mija 150 lat od śmierci „ojca komedii polskiej”.
- Fredro nie jest wyłącznie człowiekiem robiącym żarty. Oczywiście, są takie jego sztuki, które są nastawione na bardzo oczywistą zabawę. Natomiast nie potrafiłbym chyba wskazać w jego największych utworach radosnego śmiechu, który jest tylko beztroski. On widzi świat raczej dosyć gorzko – mówi PAP Maciej Wojtyszko, który jako trzynastolatek wyreżyserował w szkole podstawowej „Zemstę”.
W 1865 roku podczas przedstawienia „Ślubów panieńskich” w lwowskim teatrze, aktor Lech Nowakowski grający płaczliwego Albina po wytarciu oczu wykręcił chustkę, z której popłynęły strumienie łez. „Ten farsowy dowcip tak rozsierdził Fredrę, że oburzony wyszedł z teatru mówiąc: pisałem swoje komedie dla artystów, nie dla błaznów!” – relacjonował to wydarzenie Jarosław Gajewski, w serialu dokumentalnym „250 lat teatru publicznego w Polsce” (2015).