Choroby tropikalne, dotychczas kojarzone głównie z krajami o ciepłym klimacie, coraz częściej pojawiają się w Europie. Eksperci alarmują, że przypadki zawleczone prowadzą do powstawania lokalnych ognisk zakażeń. Zjawisko to nasila się m.in. z powodu zmian klimatu i wzrostu mobilności ludzi, a eksperci upatrują zagrożenia m.in. ze strony komarów Aedes, które przenoszą wirusy dengi czy chikungunya.
Jak wyjaśnia w rozmowie z PAP prof. Maciej Grzybek z Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, klimat sprzyja wydłużeniu sezonu aktywności wektorów, takich jak komary i kleszcze. W efekcie rośnie ryzyko transmisji patogenów, a choroby tropikalne coraz częściej pojawiają się w strefie umiarkowanej.
Wzrost ryzyka chorób tropikalnych w Europie
Według prof. Grzybka ocieplenie klimatu powoduje, że kleszcze są aktywne przez dłuższy czas, co zwiększa prawdopodobieństwo zakażeń, takich jak borelioza czy kleszczowe zapalenie mózgu. Zwraca on uwagę, że sezonowość aktywności tych pajęczaków uległa zatarciu, przez co okres narażenia ludzi jest znacznie dłuższy niż wcześniej. Ekspert podkreśla również rolę globalizacji, która sprawia, że nawet pojedyncze przypadki zawleczenia patogenu mogą doprowadzić do lokalnej transmisji, jeśli w danym regionie występują odpowiednie wektory.