Rezerwacja wizyty u lekarza czy biletu na koncert – niektóre sprawy ciężko już załatwić bez internetu. Niemieckie stowarzyszenie mówi o „cyfrowym przymusie” i chce prawa do życia analogowego w konstytucji.
– Nie może być tak, że ktoś, kto nie ma smartfona, nie chce zainstalować aplikacji lub nie potrafi korzystać z usług cyfrowych, jest wykluczany z życia społecznego – mówi Rena Tangens, dyrektorka polityczna stowarzyszenia Digitalcourage, w rozmowie z Ewangelicką Agencją Prasową (EPD). Stowarzyszenie z siedzibą w Bielefeldzie złożyło niedawno w Bundestagu petycję, podpisaną przez 70 tysięcy osób, w sprawie zagwarantowania w konstytucji prawa do życia analogowego.
Według Reny Tangens inicjatywa ta jest wymierzona w coś, co nazywa „cyfrowym przymusem”. Załatwienie pewnych spraw, jak umówienie wizyty u lekarza, spotkania w urzędach czy rezerwacja biletu na wydarzenia kulturalne często nie są już możliwe bez internetu. Również niemiecki rząd w umowie koalicyjnej postawił na podejście „tylko cyfrowe” w dziedzinie usług administracyjnych. – Nie jesteśmy przeciwni cyfryzacji administracji – podkreśliła Tangens. – Ale muszą istnieć też inne sposoby dostępu. Usługi cyfrowe mogą wiele ułatwić, ale nie powinny stać się jedyną możliwością uczestnictwa.