USA już 1 października najprawdopodobniej czeka zamknięcie rządu (ang. government shutdown), czyli ograniczenie działania administracji do "niezbędnego" minimum (wojska, policji, kontroli ruchu lotniczego etc.). Wszystkie inne obszary władzy federalnej zaprzestaną działalności. Tym razem jednak eksperci obawiają się, że Trump celowo doprowadza USA do tej skrajnej sytuacji. Dla prezydenta ukrócenie administracji jest doskonałą okazją do przebudowy państwa amerykańskiego zgodnie z jego własnymi wyobrażeniami.
Donald Trump nie tylko grozi zamknięciem administracji rządowej — on tego chce. Zegar tyka i wygląda na to, że prezydent tym razem celowo zatrzyma wskazówki na "godzinie zero". Jeśli do północy we wtorek Kongres nie osiągnie porozumienia w sprawie budżetu, rząd USA zostanie bez pieniędzy. Nastąpi tak zwane zamknięcie rządu.
Jednak w przeciwieństwie do poprzednich shut downów, tym razem Biały Dom nie chce po prostu wcisnąć "przycisku pauzy". Chce wykorzystać ten moment do radykalnej i trwałej przebudowy aparatu państwowego.