Dane o stratach rosyjskiej armii w Ukrainie wskazują, że rosyjskie dowództwo przeprosiło się z czołgami i ponownie biorą one udział w walce na pierwszej linii frontu. Te same statystyki pokazują, że nie był to chyba trafiony pomysł.
Analizując informacje o stratach rosyjskich sił w Ukrainie, które regularnie publikuje sztab generalny ukraińskiej armii, widać wyraźnie, że w ostatnich tygodniach siły Putina zmieniły sposób atakowania i co kilka dni rzucają do walki większe ilości czołgów.
Rekordowy pod tym względem był 22 lipca, gdy Rosjanie stracili aż 28 czołgów — to liczby, jakich na froncie nie było od miesięcy. Od tamtej pory mamy kilkudniowe okresy, gdy w działaniach zaczepnych nie biorą udziału żadne czołgi, albo są one używane na tyle ostrożnie, że nie udaje się ich zniszczyć, a następnie przez kilka dni z rzędu Rosjanie potrafią tracić dziennie osiem, dziewięć czy dziesięć najcięższych pojazdów pancernych.