Poborowy, początek służby i zastrzyk, którego nie sposób było zapomnieć. Podobne wspomnienia przetrwały po obu stronach Adriatyku. Fot. kolekcja Mario Fornaciari / Fabrizio Rosticci.
Co może wyłączyć z działania żołnierza, pododdział albo całą jednostkę bez jednego wystrzału przeciwnika? Epidemia. Dla Jugosłowiańskiej Armii Ludowej nie był to tylko problem medyczny, lecz zagrożenie dla zdolności wojska do działania. Śledztwo w sprawie legendarnej „końskiej szczepionki” JNA prowadzi do systemu przygotowanego właśnie na taki scenariusz.
Do tego systemu nie trafiłem jednak, badając historię jugosłowiańskiej armii. Punktem wyjścia była Polska.
Badając historię polskiej Delbety, natrafiłem na Bałkanach na ślad, którego nie potrafiłem wyjaśnić. Była Jugosławia, Jugosłowiańska Armia Ludowa i powtarzające się po latach wspomnienia mężczyzn o tajemniczym zastrzyku podawanym po rozpoczęciu służby. Nazywali go „zaštitna vakcina”, czyli szczepionką ochronną, albo bardziej dosadnie: „konjska vakcina”, końską szczepionką.
Tekst został pierwotnie opublikowany na Substacku „Kolski – Bez Fikcji”.