Padła komenda „cała naprzód” w jednym z najbardziej wstydliwych, bo zaniedbanych obszarów modernizacji wojska – zakupie nowych okrętów podwodnych. Program Orka w jego obecnej odsłonie ma być czymś znacznie więcej niż wzmocnieniem marynarki.
Jeśli ktoś chciałby opisać historię naszych podejść do kupna okrętów podwodnych w konwencji morskich opowieści, to ma bezbrzeżne pole do popisu. Przez ostatnie ćwierć wieku na burzliwym oceanie decyzji zbrojeniowych toczyły się morskie bitwy, grasowali piraci. Czasem spod wody wyłaniał się Kraken i łamał trójząb temu, kto miał ambicję zostać Posejdonem i dostarczyć Polsce nowoczesny zamiennik starzejącej się podwodnej floty.