Wraz z pogarszającą się demografią i rosnącymi ambicjami rozbudowy Sił Zbrojnych RP pytanie o wynagrodzenia żołnierzy przestaje być wyłącznie kwestią budżetową, a staje się problemem strategicznym. Czy państwo jest w stanie przyciągnąć do służby setki tysięcy ludzi w warunkach malejącej liczby młodych Polaków i konkurencji ze strony innych zawodów? Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto najpierw sprawdzić, czy rozpowszechnione przekonanie o „wysokich zarobkach w wojsku” rzeczywiście odpowiada rzeczywistości.
Wdyskusji publicznej pojawiła się ostatnio kwestia zarówno zarobków żołnierzy, uważanych przez część społeczeństwa za bardzo wysokie, jak i kwestii wcześniejszych emerytur, które również wzbudziły kontrowersje. Czy uposażenia żołnierzy faktycznie są wysokie? Zacznijmy od kwestii podstawowych.
1. Demografia jest nieubłagana, powoduje, że zasób osób mogących być żołnierzami staje się coraz bardziej ograniczony. Jednocześnie liczebność Sił Zbrojnych RP regularnie wzrasta. Obecnie oczekiwany poziom liczebności to 300 tysięcy żołnierzy „w linii” (zawodowych + DZSW + WOT) oraz 200 tysięcy żołnierzy Aktywnej Rezerwy. Należy jednak pamiętać, że to jest liczebność czasu pokoju; natomiast wojsko przygotowujemy do wojny. Publiczne wypowiedzi Szefa Sztabu Generalnego jasno pokazują, że stan wojska po mobilizacji będzie wyższy niż 500 000 żołnierzy. Jednocześnie oprócz rezerwy mobilizacyjnej niezbędna jest rezerwa odtworzeniowa. Realnie mówimy o ponad milionie ludzi na czas pierwszego roku wojny. Biorąc pod uwagę powyższe dane, służba wojskowa musi być atrakcyjna, żeby przyciągać obywateli o odpowiednich predyspozycjach, zarówno psychicznych jak i fizycznych.