Wyrwał broń konwojentowi, gdy prowadzono go na miejsce egzekucji. Zabił zaskoczonego enkawudzistę i zajął zbrojownię. I to był tylko początek desperackiej walki polskiego oficera wysłanego na śmierć w Katyniu.
Materiał archiwalny
Cały krwawy proceder uśmiercania polskich oficerów wiosną 1940 r. przez siepaczy z NKWD przygotowano tak, aby nieświadomym tego, co je czeka, ofiarom uniemożliwić jakikolwiek skuteczny opór.
Nie zawsze jednak oprawcy byli zdolni ukryć swoje plany. Jeśli wierzyć świadkom, trafił się Polak, który przejrzał ich kłamstwa i postanowił walczyć do samego końca.