Armia w czasie pokoju ma liczyć 300 tysięcy ludzi uzbrojonych w nowoczesny sprzęt. Plan na papierze jest więc poważny. Polska ma być silna, zwarta i gotowa na atak Rosji. Jeśli jednak nic się nie zmieni, to nie będzie. Fundamentalne problemy są dwa: ludzie i pieniądze.
Polska armia ma też inne problemy, ale te dwa z dużym prawdopodobieństwem storpedują wizje, których obecnie kurczowo trzymają się politycy i wojskowi. W tej sytuacji opcje są dwie: albo urealniamy nasze przerośnięte ambicje, albo urealniamy wysokość kosztów, które musimy ponieść jako społeczeństwo. Ta druga opcja oznaczałaby przeznaczenie jeszcze większych kwot na wojsko, na przykład w formie nowego podatku oraz przywrócenie w jakiejś formie przymusowego poboru. Finanse i demografia nie zostawiają nam innego wyboru. Powiedzą "sprawdzam" do końca tej dekady.
Problem pierwszy: pieniądze
- Nawet przy obecnym poziomie wydatków na obronność, które i tak już są wysokie, nie będziemy w stanie zrealizować naszych planów zbrojeniowych - mówi Gazeta.pl Tomasz Dmitruk, dziennikarz portalu "Dziennik Zbrojny" i miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa", który specjalizuje się w tematyce finansów polskich sił zbrojnych.