Bartek zapowiedział funkcjonariuszom Straży Granicznej poniesienie konsekwencji za łamanie prawa. Skończyło się to aktem oskarżenia o wywieranie wpływu na czynności służbowe funkcjonariuszy publicznych. Rozprawa jednak już dwukrotnie została przesunięta
Była końcówka października 2024 r. Nie był to lodowaty i deszczowy miesiąc, ale nocami na pograniczu temperatury spadały poniżej zera. Nie obowiązywała jeszcze ustawa zawieszająca prawo do składania wniosków o prawo do ochrony międzynarodowej i uchodźcy po przekroczeniu zielonej granicy często kontaktowali się z organizacjami udzielającymi pomocy humanitarnej z prośbą nie tylko o picie, jedzenie, leki i suche ubrania, ale też o asystowanie przy składaniu wniosków o status uchodźcy.
W jednej z takich interwencji brał udział Bartek (nie zgadza się na podanie nazwiska). Miało to miejsce blisko płotu granicznego, w kępie krzaków znajdujących się na otwartej przestrzeni. Wezwanie dotyczyło trzech mężczyzn: dwóch Etiopczyków i jednego Somalijczyka, którzy potrzebowali jedzenia i pomocy medycznej, głównie opatrzenia nóg jednego mężczyzny. Chcieli ubiegać się o ochronę międzynarodową.