Dwóch obywateli Polski zostało oskarżonych przez szwedzką prokuraturę o nielegalne fotografowanie elektrowni jądrowej w Oskarshamn na południowym wschodzie Szwecji. Mężczyznom grożą grzywny, a sprawa wzbudziła zainteresowanie służb bezpieczeństwa. Sprawcy mieli przy sobie specyficzny ekwipunek, który według ich tłumaczeń miał posłużyć do stworzenia "zabawnych fotografii".
Do zatrzymania Polaków doszło 20 marca br. w pobliżu elektrowni jądrowej w Oskarshamn. W ich samochodzie znaleziono m.in. licznik Geigera, polską legitymację policyjną, gumowe rękawice, garnitur w torbie oraz wojskową czapkę z radziecką gwiazdą. Początkowo wzbudziło to samo nasuwające się podejrzenia o działalność szpiegowską.
Prokurator Magnus Argus ostatecznie uznał, że nie ma wystarczających dowodów, by postawić Polakom zarzut szpiegostwa. Mężczyźni tłumaczyli, że przebywali w Szwecji na urlopie i chcieli zrobić sobie zabawne zdjęcia. Przedstawili się jako ojciec i syn, a starszy z nich twierdził, że jest byłym komendantem policji. Prokuratura nie zweryfikowała jednak tych informacji ani autentyczności wojskowej czapki.