Działania i plany Donalda Trumpa wobec Wenezueli i Grenlandii to - już kolejny - kubeł zimnej wody dla Europy, przekonuje Pauline Heinrichs z King's College w Londynie. Zdaniem ekspertki pokazują one, że paliwa kopalne są źródłem niestabilności i zagrożeń, a Europa powinna możliwie najszybciej uniezależnić się od ropy, gazu i nieprzewidywalnych dostawców tych paliw.
Przez wiele miesięcy Donald Trump opowiadał, że jego działania wobec Wenezueli są wymierzone w przemyt narkotyków. Po pojmaniu prezydenta Nicolasa Maduro zaczął jednak powtarzać, że głównym celem Stanów Zjednoczonych jest przejęcie kontroli nad potężnymi zasobami ropy naftowej w Wenezueli. Z kolei chęć zajęcia Grenlandii Waszyngton uzasadnia "kwestiami bezpieczeństwa", ale rzeczywiste powody mogą być inne.