Opracowując konstytucję USA i inne fundamenty prawne kraju, ojcowie założyciele bali się szczególnie jednego — że któryś z prezydentów może upolitycznić armię i wykorzystywać ją do realizacji celów partyjnych. Dlatego zrobili wszystko, by temu zapobiec. Choć przez długi czas się udawało, Donald Trump złamał tabu. Angażując armię do polityki i wyprowadzając ją na ulice miast, stworzył wyraźne i bezpośrednie zagrożenie dla amerykańskiej demokracji. To bezprecedensowe wyzwanie wymagające pilnej reakcji Kongresu — pisze Kori Schake z American Enterprise Institute, dyrektorka ds. strategii w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego za prezydentury George’a W. Busha.
Od momentu powstania prawie 250 lat temu Stany Zjednoczone miały wyjątkowe szczęście, że ich siły zbrojne nigdy nie stały się zagrożeniem dla demokracji. Obecnie może to jednak ulec zmianie — Donald Trump próbuje wykorzystać wojsko jako broń przeciwko swoim politycznym przeciwnikom, których określa mianem "wroga wewnętrznego".
Amerykańskie siły zbrojne nie były angażowane w politykę partyjną przynajmniej od czasu kryzysu konstytucyjnego w 1867 r., kiedy to prezydent Andrew Johnson i kontrolowany przez republikanów Kongres walczyli o rekonstrukcję. Wprowadzając wojska amerykańskie do amerykańskich miast, Trump stworzył wyraźne i realne zagrożenie dla amerykańskiej demokracji.