Jedną z koronnych obietnic wyborczych Donalda Trumpa była deklaracja, że nie rozpęta żadnej nowej wojny ani nie zaangażuje amerykańskich żołnierzy w działania zbrojne w innym kraju. Właśnie złamał tę obietnicę, śmiejąc się Amerykanom w twarz — i uprzedzając, że mogą spodziewać się najgorszego: rozlewu amerykańskiej krwi.
Tym samym podjął ogromne ryzyko — nie tylko w polityce zagranicznej, ale i wewnętrznej. Liczne sondaże pokazują, że Amerykanie są zmęczeni wojnami na obcej ziemi i nie chcą wikłania ich kraju w kolejne konflikty. I mogą najdobitniej wyrazić swoją frustrację — w wyborach uzupełniających do Kongresu.
W sobotę rano Amerykanie obudzili się w nowej rzeczywistości — ich kraj rozpętał wojnę w odległym kraju. Donald Trump ogłosił to w ośmiominutowym nagraniu wideo skierowanym do swoich rodaków. Stojąc w białej czapce z napisem "USA" przed dwiema flagami swojego kraju ogłosił, że amerykańskie siły zbrojne dokonały "znaczącej" interwencji przeciwko irańskiemu reżimowi i można spodziewać się najgorszego: śmierci amerykańskich żołnierzy.