Rosja coraz częściej werbuje amatorów jako swoich agentów na Zachodzie. Czasem nie wiedzą nawet, dla kogo pracują – relacjonuje „FAZ”.
Nawet zwykła kontrola drogowa może zdemaskować domniemanych szpiegów. Jak donosi niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ), coś takiego miało miejsce 2 kwietnia około 21:30 na autostradzie A6 w Bawarii, niedaleko Neuendettelsau. „Podczas rutynowej kontroli samochodu z łotewskimi tablicami policjanci znaleźli podejrzane przedmioty: fałszywe dokumenty, drona, lokalizator GPS, radiostacje, aparaty fotograficzne, gotówkę, kilka telefonów komórkowych i kart SIM. Mężczyźni, którzy siedzieli w samochodzie, to 43-letni Ukrainiec i 45-letni obywatel Łotwy. Żaden z nich nie ma stałego miejsca zamieszkania w Niemczech. Jak potwierdziły ’FAZ’ źródła z kręgów bezpieczeństwa, mężczyźni ci nie byli wcześniej znani niemieckim służbom bezpieczeństwa. Zostali zatrzymani w areszcie śledczym pod zarzutem szpiegostwa” – pisze autor Markus Wehner.
Na telefonach komórkowych mężczyzn znaleziono wiadomości w języku rosyjskim, zamieszczone na komunikatorze Telegram. Jak ustaliła stacja WDR, odkryto też ślady płatności w kryptowalutach oraz raporty dotyczące szpiegowania. „Mężczyźni mieli podróżować po kilku krajach europejskich, prawdopodobnie w ramach jakiejś misji szpiegowskiej, żeby przygotować akty sabotażu” – czytamy.