We wschodnich Niemczech postępuje proces radykalizacji młodzieży, a swastyki w miejscach publicznych czy pozdrowienie hitlerowskie nie robią już żadnego wrażenia – mówi niemiecka dziennikarka.
„Obserwuję od ponad 20 lat radykalizację na wschodzie (Niemiec). O malowaniu swastyk pisałam już w pierwszej dekadzie tego stulecia. Wtedy pojawiały się w określonych dzielnicach. Dzisiaj widzę swastyki na garażach, wyryte w pniach drzew i w innych miejscach. Ludzie przechodzą obok nich i najwidoczniej nikomu to nie przeszkadza” – powiedziała Manuela Mueller, autorka książki „Młodzież znów maluje swastyki – radykalizacja całego pokolenia”, w rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Granica wstydu zniknęła
Mueller podkreśliła, że do pandemii koronawirusa obowiązywała jeszcze pewna „granica wstydu”. Skrajnie prawicowe poglądy istniały, ale ich nosiciele nie chcieli się do nich publicznie przyznawać. Po pandemii wszystko się zmieniło. Inne tematy, jak środowisko naturalne i klimat zniknęły, a najważniejsze stało się pytanie – jesteś prawicowy czy lewicowy?