Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy (WZL2) przez lata nie potrafią dostarczyć armii sprawnych i zaawansowanych technologicznie bezzałogowców. Według wojskowego raportu, do którego dotarł Onet, powodem katastrof m.in. drona "Wizjer" były wadliwe systemy. W reakcji na publikacje głos zabrał Bartosz Kownacki, poseł PiS z Bydgoszczy i były wiceminister obrony. W programie "Fronty Wojny" Kownacki zasugerował, że krytyka bydgoskich dronów to "miękki lobbing" zagranicznej konkurencji, jednocześnie przyznając, że z produkowanymi tam dronami są duże problemy, o których wie od dawna. Ujawnił też, że koncerny zbrojeniowe niektórym politykom i dziennikarzom proponują atrakcyjne wyjazdy zagraniczne.
Co gorsza, system "Wizjer", który ma służyć do celów rozpoznawczych, nie przekazuje informacji w czasie rzeczywistym. Dane trzeba zgrywać na płytę CD i przewozić do dowództwa. System nie jest również kompatybilny z żadnym z systemów dowodzenia stosowanych w Siłach Zbrojnych RP.
Kolos na glinianych nogach
W czasie, gdy ukraińscy żołnierze przenoszą drony w plecakach, "Wizjer" stworzony w WZL2 musi być umieszczony w aż 11 skrzyniach, a do przewiezienia całego zestawu potrzebny jest samochód ciężarowy.