Polska od lat funkcjonuje w oparciu o nieaktualne dokumenty strategiczne, podczas gdy architektura bezpieczeństwa w Europie drży w posadach. Byli szefowie Biura Bezpieczeństwa Narodowego, generałowie Stanisław Koziej i Dariusz Łukowski, w szczerej rozmowie odsłaniają kulisy paraliżu decyzyjnego na szczytach władzy. Analizują wpływ braku poświadczeń bezpieczeństwa dla kluczowych urzędników, oceniają realność rosyjskiego ataku na przesmyk suwalski i kreślą wizję armii dwóch priorytetów: zawodowych wojsk "na gwizdek" i masowej rezerwy gotowej na długotrwały konflikt.
Gośćmi podcastu "Fronty Wojny" prowadzonego przez Marcina Wyrwała i Edytę Żemłę było dwóch generałów, którzy zawodowo zajmują się strategią. Gen. Stanisław Koziej tworzył i szefował departamentowi strategicznemu resortu obrony, a gen. Dariusz Łukowski obecnie jest szefem tego departamentu. Generałów łączy również to, że obaj, choć w różnym czasie, stali na czele Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Na początku Edyta Żemła zapytała generałów o komentarz do ostatniego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego (RBN). Podczas tego spotkania prezydent Karol Nawrocki oraz jego otocznie rozmawiali z przedstawicielami rządu i najważniejszych partii politycznych na temat zakupu nowoczesnego uzbrojenia w ramach europejskiego programu SAFE, uczestnictwa Polski w "Radzie Pokoju", do której nasz kraj zaprosił prezydent Donald Trump, wsparciu dla Ukrainy, ale też o bieżących przepychankach politycznych.