Miał blisko dwa promile alkoholu w organizmie, kiedy został zatrzymany przez policję. W takim stanie funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa prowadził auto. Stracił prawo jazdy i odszedł ze służby. Po czterech latach został jednak ponownie przyjęty do tej formacji, choć zgodnie z prawem służbę w niej może pełnić tylko osoba posiadająca "nieposzlakowaną opinię", która "nie była skazana prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo". – Ma wysokie oceny, wieloletnie doświadczenie i wysokie kwalifikacje – tłumaczy SOP, zwracając też uwagę na pilne potrzeby kadrowe.
Patrol policji przy ul. Okaryny na warszawskim Ursynowie zatrzymał kierowcę samochodu do rutynowej kontroli. To było 9 lipca 2020 r. Mundurowi od razu wyczuli od prowadzącego auto woń alkoholu. Potwierdziło to badanie alkomatem.
Funkcjonariusz SOP za kółkiem z dwoma promilami
Okazało się, że kierowca ma 0,95 mg/l (miligrama na litr), czyli prawie dwa promile alkoholu w organizmie. Mężczyzna został zatrzymany. Od razu stracił też prawo jazdy. Szybko wyszło na jaw, że kierowca, który prowadził auto w takim stanie, to... funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa (SOP).