W demokratycznym państwie prawnym armia powinna być jedną z tych instytucji, które wzmacniają zaufanie do państwa poprzez lojalność wobec konstytucji i przestrzeganie prawa. Tymczasem obserwujemy zjawisko, w którym oficerowie, którzy przez lata służyli zgodnie z zasadami, nagle stają się „niewygodni” dla własnej formacji, gdy zaczynają wskazywać niewygodne prawdy i patologie wewnętrzne.
Jako przykład takiej sytuacji można wskazać historię majora rezerwy Roberta Pankowskiego, byłego oficera Żandarmerii Wojskowej. Przez lata był postrzegany jako żołnierz sumienny i lojalny, odznaczony i zaangażowany w służbę w najważniejszych sytuacjach państwowych. Jednak po ujawnieniu szeregu nieprawidłowości w strukturach Żandarmerii, jego los przebiegł dramatyczną przemianę — od szanowanego funkcjonariusza do osoby, wobec której stosowano mechanizmy nacisku i dyskredytacji.
Artykuł portalu Onet opisuje, jak Pankowski jako pierwszy publicznie opowiedział o poważnych nadużyciach, takich jak mobbing, molestowanie seksualne, wyłudzanie pieniędzy czy brak nadzoru nad służbą w Żandarmerii Wojskowej. Według sądu apelacyjnego, jego przełożeni nie tylko nie zareagowali na zgłaszane nieprawidłowości, ale próbowali ograniczyć jego prawo do mówienia prawdy i uciszyć go sądownie.