– Nie jestem zwolennikiem budowania obaw przed Zachodem, a zwłaszcza przed Niemcami – mówi w rozmowie z DW generał Mieczysław Cieniuch*, którego zdaniem, im silniejsi będą sojusznicy Polski, także Niemcy, tym lepiej.
DW: Jest Pan byłym szefem Sztabu Generalnego WP. Na Europejskim Kongresie Samorządów w Mikołajkach, powiedział Pan bardzo ważne słowa, które można sparafrazować tak, że wojny wygrywa się nie tylko silną armią, ale i silną gospodarką. Czy mógłby Pan to wytłumaczyć?
Gen. Mieczysła Cieniuch*: – Mówiłem, że bitwy wygrywają żołnierze, czołgiści, artylerzyści, korpusy, dywizje, ale całą wojnę wygrywa ekonomia, bo państwo bogate w zasoby jest w stanie ją prowadzić do zwycięskiego końca. Państwo biedne zaś, nawet jak ma sprawne siły zbrojne, to są one jednorazowego użytku. Takie państwo bardzo szybko traci możliwości prowadzenia efektywnych i długotrwałych działań bojowych.
A jak to należy rozumieć teraz, w kontekście tego, że pod presją prezydenta Donalda Trumpa Europa postanawia się zbroić mocniej i wydawać więcej na zakupy broni, na poszerzanie swoich armii? Czy nie grozi to przegięciem w drugą stronę?