— Nienawidzę Trumpa! Zafundował mi najbardziej dramatyczną podróż "last minute", jaką można sobie wyobrazić. W jednej chwili zostałem "wyrwany" z życia i teraz muszę budować je na nowo — mówi w rozmowie z Onetem Stanisław, mieszkaniec Podhala, który w listopadzie zeszłego roku został deportowany z USA do Polski. Górala spotkało to po 26 latach życia za oceanem. Jak to w ogóle możliwe, że spędził tam tyle lat nielegalnie? — Zaryzykowałem, bo myślałem, że wszystko będzie dobrze — przyznaje Stanisław.
Stanisław powinien właśnie pakować walizkę. Na 27 lutego miał wykupiony lot na Dominikanę. Z żoną i nastoletnimi dziećmi podróżowali tam zimą niemal co roku, by złapać trochę słońca i podładować akumulatory — Staszek w dość skomplikowany sposób tłumaczy, że jego wyjazdy były możliwe dzięki temu, że ma polski paszport. W okolicach Chicago prowadził firmę budowlaną i miał zawsze na przełomie lutego i marca chwilowy przestój. Bilety na karaibską wyspę kupił na promocji już w czerwcu.