Rząd Hiszpanii podjął kroki, które wśród państw UE są niepopularne — częściowo otworzył się na migrację i przeprowadził reformę prawa pracy, która ograniczyła powszechność umów na czas określony i innych form zastępujących klasyczne stosunki pracy. Ryzykowne środki przyniosły spektakularny efekt. W czasie, gdy najsilniejsze europejskie gospodarki pogrążają się w kryzysie, Hiszpania — jeszcze nie tak dawna bliska bankructwu — doświadczyła prawdziwego odrodzenia.
Z większości dużych gospodarek europejskich od czasów pandemii COVID-19 napływają złe wiadomości. W świetle danych statystycznych giganci, tacy jak Niemcy, Francja, Włochy czy Wielka Brytania, wyglądają, jakby byli na skraju wyczerpania, a ich przywódcy i elity biznesowe wydają się bezradni w poszukiwaniu wyjścia z tej sytuacji.
Jedynym dużym krajem europejskim, który odnotowuje solidny wzrost gospodarczy, jest — co zaskakujące — Hiszpania. To kraj, który jeszcze niedawno, po kryzysie finansowym z 2008 r., znajdował się w niemal najgorszej sytuacji spośród gospodarek unijnych i wraz z Portugalią, Włochami i Grecją tworzył grupę krajów zagrożonych bankructwem państwowym. W najgorszych latach bezrobocie tam wzrosło aż do 27 proc., gospodarka się załamała, rynek nieruchomości zamarł — kraje te przetrwały tylko dzięki solidarności pozostałych członków Unii Europejskiej.