DU‑7.0.8: instrukcja napisana dla armii, której nie ma. Dokument wygląda jak podręcznik dla jednostki specjalnej NATO, ale narzucono go armii, która nie ma ani strzelnic, ani instruktorów, ani sprzętu, ani nawet czasu szkoleniowego potrzebnego do jego wykonania. MON stworzył instrukcję dla operatorów, a wprowadził ją dla rekrutów – ludzi, którzy często po raz pierwszy trzymają broń podczas 16‑ki WOT lub 27 dni DZSW.
A teraz dodatkowa warstwa absurdu: fundament DU‑7.x opiera się na elementach strzelectwa dynamicznego znanego z IPSC – dyscypliny premium, przeznaczonej wyłącznie dla zaawansowanych strzelców w pełnym wyposażeniu taktycznym. W NATO to etap specjalistyczny. W Polsce stał się obowiązkiem dla początkujących.
Efekt? Chaos, prowizorka i paraliż szkolenia. I to taki, którego nie da się już przykryć ciszą.
Instrukcja jak z filmu. Wojsko jak z realu
Zanim przejdziemy do kolejnych punktów, trzeba to powiedzieć wprost: DU‑7.0.8 wygląda jak dokument pisany dla armii, która istnieje tylko w PowerPoincie. W teorii wszystko się zgadza: tempo, dynamika, zmienność postaw, intensywność cyklu. Problem zaczyna się, gdy zestawić tę wizję z realiami polskich koszar, gdzie – jak przypisuje się słowa Dwightowi Eisenhowerowi – „plany są niczym, planowanie jest wszystkim”. U nas nie ma ani planów, ani planowania. Jest instrukcja oderwana od ziemi i żołnierze, którzy mają ją wykonać bez narzędzi.