Ukraińskie drony w ciągu sześciu miesięcy uszkodziły 16 dużych rosyjskich rafinerii i terminali, co stanowi jedną trzecią rosyjskich mocy przerobowych ropy naftowej. Odczuli to mieszkańcy Rosji. Najgorzej jest na Krymie. Nie ma tam prądu, a dziesiątki tysięcy ludzi próbują uciec w głąb Rosji. Główna autostrada prowadząca z Rostowa przez zdobyty Mariupol na Krym nazywana jest obecnie "autostradą śmierci" i wykorzystywana jest niemal wyłącznie przez wojskowe konwoje.
W ostatnim miesiącu Rosja boryka się z poważnymi niedoborami paliw, podczas gdy Ukraina nasila ataki na infrastrukturę energetyczną tego kraju. Ostatnie działania skierowane były przeciwko głównemu dostawcy regionu moskiewskiego, Gazprom Nieft, przez co uszkodzono ponad jedną trzecią mocy przerobowych ropy. Sytuacja na Krymie jest jeszcze trudniejsza — poza paliwem brakuje tam także prądu i gazu. W związku z tym pojawia się pytanie, czy może to być przełomowy moment prowadzący do negocjacji i trwałego pokoju w Ukrainie.