Dwa lata zapowiadanych reform w Straży Ochrony Kolei miały przynieść nową jakość i wzmocnienie formacji. Zamiast tego - jak alarmują związkowcy - narastać ma chaos decyzyjny przy jednoczesnej presji na wyniki i fali masowych kar. Padają poważne zarzuty o brak kompetencji w zarządzaniu, fikcyjne wzmocnienia kadrowe i blokowanie awansów, a frustracja wśród funkcjonariuszy osiągać ma punkt krytyczny.
Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny wystosował otwarty list do Komendanta Głównego Straży Ochrony Kolei. Dwa ostatnie lata miały być czasem reform i budowania nowoczesnej, silnej formacji. Jak wskazują związkowcy, rzeczywistość brutalnie to zweryfikowała. Zwracają uwagę na systemowy chaos i brak kompetencji. Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei, w związku z dwuznacznymi ich zdaniem wytycznymi połączonymi z presją na wyniki, mają działać na granicy uprawnień - m.in. wobec osób fotografujących obszar kolejowy. Jak zaznaczają, cała ta sytuacja nie wynika z błędnych decyzji funkcjonariuszy pracujących w terenie, lecz ma to być efekt chaosu informacyjnego i presji wywołanej przez system zarządzania karami.
Polityka kija zamiast marchewki