Roman Abraham należał do tych oficerów, których biografie czyta się jak scenariusz filmu przygodowego. Doktor praw, który tytuł naukowy zdobył podczas leczenia w szpitalu wojennym, a następnie przez kolejne lata prowadził swoich żołnierzy przez najkrwawsze bitwy odrodzonej Polski.
Od studenta prawa do oficera kawalerii
Gdy w sierpniu 1914 roku Europa stanęła w ogniu wielkiej wojny, młody Roman Abraham trafił jako jednoroczny ochotnik do 1 Pułku Ułanów Obrony Krajowej armii austro-węgierskiej. Służba rzuciła go na niemal wszystkie fronty cesarsko-królewskiej monarchii. Walczył przeciwko Rosjanom, Rumunom, Serbom i Włochom, zdobywając bezcenne doświadczenie bojowe w najbardziej wymagających warunkach.
Niezwykłe było to, że Abraham potrafił łączyć służbę frontową z ambicjami akademickimi. Podczas pobytu w szpitalach Czerwonego Krzyża w Wiedniu i Lwowie jesienią 1915 roku zdołał przygotować się do finalnych egzaminów uniwersyteckich. 15 listopada tego roku uzyskał tytuł doktora praw i umiejętności politycznych Uniwersytetu Lwowskiego. Wkrótce potem wrócił na front, tym razem jako oficer sztabowy 2 Armii Austro-Węgier.