Według Gerta Kaju, szefa Departamentu Gotowości Obronnej w estońskim Ministerstwie Obrony, w 2025 roku Rosja zdołała zająć mniej niż 1 proc. terytorium Ukrainy. Mimo intensywnych walk i nieproporcjonalnie wielkich strat po stronie rosyjskiej, linia frontu pozostaje w dużej mierze niezmieniona, a Ukraina dość skutecznie odpiera ataki i przeprowadza własne uderzenia na rosyjskie cele.
Zachodni wojskowi podkreślają, że Ukraina potrzebuje dodatkowych systemów obrony powietrznej i artylerii, by skutecznie odpierać rosyjskie ataki, zwłaszcza w trudnych, zimowych warunkach. Analitycy zwracają uwagę, że tempo rosyjskich postępów jest wolniejsze niż w większości kampanii wojennych ostatniego stulecia. "Po prostu nie widzę obecnie na polu bitwy dowodów na strategiczną zmianę w tej wojnie" - ocenia w rozmowie z "Wall Street Journal" Seth Jones z Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych.
Wiele wskazuje na to, że doniesienia o rychłej porażce Ukrainy w wojnie z Rosją są mocno przesadzone. Wbrew temu, co twierdzi Kreml i wbrew słowom Donalda Trumpa, który wydawał się stawiać już krzyżyk na siłach Kijowa. Rosja według czołowych ośrodków analitycznych nadal daleka od siłowego przejęcia Dobnasu.