Donald Trump nie tylko nie wykluczył interwencji zbrojnej w Kolumbii, ale stwierdził, że operacja wojskowa "brzmi dobrze". O relacjach na linii Waszyngton-Bogota w rozmowie z "Faktem" opowiedziała dr Alicja Fijałkowska-Myszyńska z Ośrodka Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. Podkreśliła, że chociaż potencjalne porwanie Gustavo Petro byłoby prostsze niż w przypadku Nicolasa Maduro, "nie wydaje się, by miało do tego dojść". — Kolumbia jest ważna dla USA ze względów strategicznych — wskazała.
Po ataku na Wenezuelę i doprowadzeniu Nicolasa Maduro do Stanów Zjednoczonych Donald Trump nie wyklucza kolejnych interwencji w regionie. Zapytany o potencjalne cele, stwierdził m.in., że "Kolumbia też jest bardzo chora i jest rządzona przez człowieka, który lubi produkować kokainę i sprzedawać ją USA".