9 września 2025 r. przejdzie do historii polskiego lotnictwa wojskowego. Po czterdziestu latach służby pożegnaliśmy ostatnie pozostające w linii samoloty myśliwsko-bombowe Su-22 – maszyny, które przez dekady stanowiły nie tylko siłę uderzeniową, ale i szkoleniową polskich Sił Powietrznych. Zakończenie ich eksploatacji wzbudza jednak pytania: czy tak zasłużone konstrukcje powinny skończyć jako pomniki albo złom? Czy w czasach rosnącego znaczenia bezzałogowców mogłyby otrzymać drugie życie?
Takie wątpliwości podniósł poseł Bartosz Józef Kownacki, kierując do resortu obrony interpelację nr 13009 dotyczącą konwersji wycofywanych Su-22 na bezzałogowe statki powietrzne. Parlamentarzysta zwraca uwagę, że część samolotów – mimo formalnego wyczerpania resursu – nadal jest zdolna do lotu, a świat zna liczne przykłady przebudowy myśliwców na platformy sterowane zdalnie.
Z USA płyną inspiracje
Kownacki przywołał programy amerykańskie, w których klasyczne samoloty przekształcono w cele powietrzne i drony badawczo-bojowe. USAF z sukcesem stosowało konwersje m.in.: