Korczak Ziółkowski to najsłynniejszy polski rzeźbiarz w USA. Choć pomagał przy tworzeniu słynnych twarzy prezydentów na Mount Rushmore, dziełem jego życia stał się monumentalny pomnik wodza Indian, „Szalonego Konia”, wykuwany w zboczu góry. Sam artysta z dumą podkreślał: „To jest polski pomnik”.
Od blisko 80 lat w górach Dakoty Południowej powstaje największy na świecie pomnik upamiętniający legendarnego wodza Indian „Szalonego Konia” (ang. „Crazy Horse”). Wyłania się on z góry, która jest tworzywem tego monumentu. Dziś prawie każdy w Stanach Zjednoczonych zna tę cały czas powstającą rzeźbę. Ma mieć 195 m długości i 172 m wysokości. Sama twarz, której wykuwanie zakończono w 1998 r., ma 25 m wysokości. Dla porównania, znajdujące się 15 km na północny wschód głowy prezydentów wykute w zboczu Mount Rushmore mają wysokość 18 m.
- Wiele razy odwiedzałam Crazy Horse Memorial z moim mężem Normanem Boehm. On i jego przyjaciele Amerykanie byli bardzo przejęci, że powstaje piękny pomnik poświęcony Indianom. Mówili, że to się im należy, że czują się winni tego, jak przez lata traktowano Indian – powiedziała PAP polska pisarka Aleksandra Ziółkowska-Boehm, mieszkająca w Stanach Zjednoczonych kuzynka Korczaka Ziółkowskiego. - Gdy rozmawiamy z ludźmi o ośrodku Crazy Horse’a i Korczaku Ziółkowskim, wszyscy mówią z entuzjazmem, że już odwiedzili to miejsce albo niebawem to zrobią. Korczak stał się swoistym „sumieniem Amerykanów” – dodała.