Kiedy w ubiegłym miesiącu protestujący przeciwko działaniom ICE zakłócili nabożeństwo w kościele w St. Paul w stanie Minnesota, reakcja administracji Donalda Trumpa była jednoznaczna: ingerowanie w "prawo do modlitwy w spokoju" spotka się z surowymi konsekwencjami. Tymczasem duchowni i wierni w całym kraju przekonują, że to właśnie działania rządu, zwłaszcza zaostrzenie polityki wobec imigrantów, podkopują fundamenty swobodnego wyznawania wiary. W efekcie spór o wolność religijną przenosi się z kościołów prosto do sal sądowych.
Administracja Trumpa zniosła obowiązujące od 30 lat ograniczenia dotyczące działań ICE w kościołach lub w ich pobliżu i zabroniła duchownym udzielania "opieki duszpasterskiej" osobom przebywającym w tymczasowych ośrodkach detencyjnych. Organizacje religijne reprezentujące tysiące wiernych różnych wyznań wniosły pozwy w związku ze zmianami w polityce, a niektórzy sędziowie federalni orzekli na ich korzyść.